Odliczanie trwa

Kiedy na początku roku podejmowaliśmy decyzję o zmianach, sierpień i wrzesień wydawały się być tuż za rogiem. W końcu czekać trzeba było zaledwie osiem miesięcy. A nawet mniej, bo ostateczne decyzje zapadły raptem pół roku temu. Gdy dziś wracam do tamtych chwil myślami, wydają się odległe jakby miały miejsce w ubiegłej dekadzie. Tak wiele się wydarzyło, tak wiele zmieniło. Koronawirus sprawił, że z misternie przygotowywanych planów niewiele zostało, a czas przeznaczony na ich realizację trzeba było poświęcić na dostosowywanie się do wciąż zmieniającej się rzeczywistości, przygotowywanie szkoły do funkcjonowania w warunkach epidemii, organizację zajęć online i wiele podobnych ‚przyjemności’. Wszystko to sprawiło jednak, że na plan dalszy zeszło to, co pierwotnie planowaliśmy zrobić, czyli porządki, przegląd posiadanego sprzętu, wyposażenia i materiałów. A także przegląd prac i zadań, których z różnych względów w poprzedniej rzeczywistości nie udało się dokończyć. Dlatego też teraz, gdy wreszcie jesteśmy z grubsza gotowi na nadchodzący rok szkolny, jest chwila by zająć się własnym zapleczem.

Po pierwsze wyprzedaż. Przy okazji przeprowadzki uświadomiłem sobie, do jakiego stopnia ostatnie lata, właściwie to nawet cała dekada, były dla mnie okresem poszukiwań, rozwoju, odnajdowania swojego miejsca w fotografii. Po każdym z eksperymentów pozostało mnóstwo wyposażenia, którego w ferworze pracy nie miałem czasu sprzedać. Teraz nadszedł moment by pozbyć się niepotrzebnego już sprzętu. Także, jakby ktoś był zainteresowany, będzie do kupienia sporo fajnych rzeczy. Dwie Mamiye RB właśnie są na przeglądzie, żebym miał pewność, że nie wsadzę kogoś na minę. Jakby kogoś zainteresowały… Jak nie, będą na allegro.

Do sprzedania pójdzie też Ikeda Anba – najlżejszy aparat typu field w formacie 4×5 cali (i to pomimo użycia elementów stalowych zamiast aluminium w jego konstrukcji), który nie został wykonany z tworzywa sztucznego – ten jest sprawny, będzie do kupienia we wrześniu. Jak potrzeba znajdę do kompletu obiektyw i parę kaset albo torbę.

Dołączy też do nich Globica i to w formacie 18×24 oraz bardzo ciekawy, wykonany w Polsce aparat 13×18 cala umocowany na statywie od Globi. Do wyprzedaży dołączy też parę powiększalników – odkopałem kilka Opemusów i Magnitaurusa 10×15; przyjmuję rezerwacje.

Małgoś chce się także pozbyć swojego Gibelliniego (też 4×5 cala). Ja pokochałem Wistę, ona Shen Hao – jak ktoś jest zainteresowany, pisać śmiało.

Na pewno będzie też jeszcze mnóstwo fotograficznej drobnicy, ale tą najpierw muszę odkopać, bo leży spakowana w nowym domu.

Odkopuję też wszystkie dawne projekty, które z różnych względów musiałem wcześniej zawiesić. Na pierwszy ogień pójdzie podręcznik poświęcony papierowi solnemu. Miał być już dawno, 90% pracy zostało wykonane, ale jakoś nigdy nie było okazji zebrać tego wszystkiego w całość. Jak dobrze pójdzie, będzie na gwiazdkę.

Na dokończenie czeka też kolorowy pigment, choć to zajmie więcej czasu, a także emulsje fotograficzne i szklane negatywy. Pracy mi nie zabraknie.

Uporządkować trzeba też bibliotekę. Ostatnio dwukrotnie złapałem się na tym, że kupiłem książkę, którą już mam, a to oznacza, że czas na porządki i stworzenie aktualnego spisu. Chyba muszę pogodzić się z faktem, że powyżej 500 książek z jednej dziedziny zaczynam się gubić.

No i wreszcie rzecz najważniejsza. Zdjęcia. Za jakiś konkretny, nowy projekt to w tym roku się raczej nie zabiorę, ale mam mnóstwo rzeczy, które zacząłem robić w ostatnich latach, a których nie zdołałem dokończyć. Do większości mam gotowe negatywy, pozostaje tylko przygotować materiały i zrobić odbitki. Teraz, w nowej pracowni, będzie na to czas. Także spodziewajcie się w niedalekiej przyszłości nowych pigmentów z Gdańska, rezynotypii z Dolnego Śląska i subtelnych POPów z Podlasia.